Raport z wyprawy na rekiny 05.09.2010

Tego dnia wędkowaliśmy na Morzu Irlandzkim, a wypłynęliśmy z malowniczego portu Amlwch. Przez pierwsze sześć godzinn, wbrew zapowiedzią pogody, na zmianę padał deszcz i wiał silny wiatr. Duża fala nie pozwalała nam na wypłynięcie na głębszą wodę, na płyciźnie ryby nie brały, a deszcz i fakt, że połowa załogi złapała chorobę morską jeszcze bardziej zachęcały do spłynięcia do portu. Przez ten czas złapaliśmy 7 makreli, około 20 psich rekinków. Po południu wiatr troszkę ustał, wyszło słonko i podjęliśmy decyzję, iż wypływamy  na oddalone o 4km od brzegu łowisko. Po dopłynięciu na miejsce i zarzuceniu zestawów na rekiny nie trzeba było długo czekać,  a po niedługim czasie zaczęły się konkretne brania. Na przynętę używaliśmy złapanych wcześniej 7 makreli, swieża krew zwabiła drapieżniki.  Wyciągnęliśmy kilka rekinków plamistych o masie do 5kg, kilka większych okazów zerwało nam się ale nie były to wielkie ryby. Nagle branie na prawej burcie, kij omal sie nie złamał w pół, 2-3 minuty holu i rekin porwał zestaw. To nie była mała ryba. Poczekaliśmy jeszcze 20 minut i w momęcie kiedy czas wędkowania dobiegł końca, kolejne branie. Rekin jest duży i walczy, bije w dno i za wszelką cenę próbuje zerwać zestaw. Po 10 minutach jest juz na pokładzie. Piękny żarłacz szary o masie 14kg i dłucości 155cm to wspaniełe zakończenie tak ciężkiego dnia.

Zapraszam do odwiedzania mojej galeri na portalu NK. Znajduje się tam około 400 zdjęć z wypraw, które odbyły się do tej pory.

07.09.2010

Autor: Krzysztof Kowalski | link do artykułu